księga gości
2005
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

Co u mnie?

Niewesoło, niestety.
3 tygodnie bez Kici... Brak mi jej bardzo, tej mojej szarej iskiereczki, nieodłącznej towarzyszki domowej krzątaniny, jej ciekawskiego pyszczka co to do każdej otwieranej szafki, do każdego pudełka, torebki, plecaka musiał poniuchać i spenetrować...
Z. też przygnębiony. Nie mogę nawet wspomnieć o naszej stracie, bo zaraz mu wspomnienie pochówku przed oczami staje. Wrażliwy facet, a ten smętny obrządek spadł na niego...
I 3 lata praktycznie na bezrobociu. Ostatnia robota, okazała się znów akwizycją. Wytrzymał ponad miesiąc rozprowadzając telekarty pewnej firmy. Ale jak tu pracować kiedy nikt tego nie chce brać...? Na cholerę komu te karty jak wszyscy komórki mają...?
Stracił tylko przez tę robotę prawo do opieki zdrowotnej. A tu przepuklinka wyskoczyła znienacka. Potrzebna operacja. Za co, pytam?
Mój kilkunastoletni, "z drugiej ręki" cienki-cienki, też głośno krzyczy o nowy tłumik.
Aż strach jutro rano po pracy wracać do domu. Trzeba będzie najpierw do Lidla (lody się wyjadły!!!), a po rozpakowaniu zakupów do magików-mechaników pędzić i te dwie stówki od Mamusi co je w portfelu od dwu tygodni hołubię pękną...

katamaja 2005-08-18 23:05:15 skomentuj (10)

26 lipca

to był najgorszy dzień w tym roku. Nie ma już Kici... Żyła tylko 3 lata 2 miesiące i 6 dni...

Mieszkamy przy tej ulicy 21 lat, ruch znikomy, zaledwie jeden samochód na kwadrans, a jednak...

4 nagrobki w ogródku.

Tak pusto...
Znikam, może na zawsze...?

katamaja 2005-07-29 15:03:24 skomentuj (9)

deszczowo, pochmurno, jesiennie...

...nie ma już tych, którzy byli, no i nas ubywa z ich odejściem, a pomimo ich nieobecności wciąż z nami są choć my sami nie jesteśmy tymi samymi, którymi byliśmy niedawno..



katamaja 2005-07-23 15:23:42 skomentuj (0)

Produkcja.

Morela wysypała. Ze spadów robię marmoladę. Tak nazywa się program 9 w mojej wspaniałej maszynie piekarskiej, hi, hi. Wyobraźcie sobie 1 godz. i 20 minut po wsypaniu owoców, cukru i żelfixu można rozlewać do słoiczków!!!

Urlop spędzam w domu. Nie wyjechałam. Za gorąco. Codziennie chodze na basen. Kupiłam karnet "open" tzn. bez limitu czasowego i mogę nawet zamieszkać na basenie. Mam za darmo saunę i możliwość korzystania z "plaży" (tak tu szumnie nazywają trawniczek wokół basenowego pawilonu), choć wolę polegiwać na leżance w swoim własnym ogródku (w towarzystwie wahadłowej zraszarki) i czatować na morele spadające w trawę.

Do internetu nie zglądałam od 3 tygodni - nie mam czasu :-)))
I wiecie, co? ---> Chudnę !!!
Pozdrawiam, całuję, pa, pa!!!

katamaja 2005-07-16 22:05:20 skomentuj (2)

I znów kwitną jaśminy...

Chodzimy znarkotyzowane od tego zapachu. Dziś przespałam cały dzień. W środę jadąc rano do pracy wsiadłam w niewłaściwy autobus, choć na przystanku pustawo było, autobus podjechał tylko jeden, a ja wcale sie nie spieszyłam. W piątek A. pojechała na egzamin, który miał się odbyć w sobotę. A ja w pracy odpisywałam na nie te e-maile co powinnam, myląc odpowiedzi, tak że niezłe szopki z tego wychodziły.
Codziennie rano mam problem ze wstawaniem, że gdyby nie Kicia, która mnie trąca mokrym noskiem i udeptuje mój biust miarowo zniecierpliwiona, że jeszcze leżę, pewnie spałabym do południa...

Kitekaty się cos popsuły. Do jedzenia nadaja sie jedynie puszki z wątróbką i saszetki z łososiem. Po innych wszystkie moje i nie moje (testowałam na gościach) koty rzygają !!!

katamaja 2005-06-18 20:58:56 skomentuj (3)

Blaski i cienie zycia piekarza.

Cały tydzień miałam wolny (no, jedna noc w pracy pośrodku) - plan był taki, że będę się opalać w ogródku. I nic z tego. Za zimno!
Wyciągnęłam więc maszynę do pieczenia chleba i ... się dopiero zaczęło, hi, hi...
Świeże maślane bułeczki na śniadanie? Proszę bardzo! Żaden kłopot! Mało tego, mogą być z nadzieniem! Najlepsze wychodzą z gruszkami w czekoladzie, bananami i truskaweczkami !!!
Ale kochane, nie ma nic za darmo... utyło mnie się, buuu... Ledwo się dopinam...

katamaja 2005-06-13 22:55:59 skomentuj (3)

Nic nie piszę, bo nic się nie dzieje...

Był Dzień Matki w połączeniu z kilkoma innymi świętami (takimi jak np. imieniny A.). Urządziliśmy grila na tarasie. Zaprosiliśmy nasze Mamy, teścia i Misia i było rodzinnie (bo Misio to już jak rodzina - ponad 4 lata są razem z A.). Były prezenty i o wiele za dużo jedzenia (jak zwykle).
Teraz jest niesamowicie upalnie. Spiekliśmy się na wściekle czerwono. Tzn. ja i Z., bo A. pojechała była na jakieś pijaństwo do Popowa i daleko jej do naszej purpury. Wczoraj w kuchni siedzieliśmy przy kolacji jak dwoje Indian, nie tylko karnacją ale i skąpością ubioru do nich podobni, a i noc nie należała do najłatwiejszych...
Dzisiaj będzie lepiej, bo jestem w pracy po raz pierwszy zadowolona z klimatyzacji ;p

Koty też znacznie obniżyły aktywność życiową. Polegują w cieniu, albo chłodzą się na terakocie w domu. Dopiero pod wieczór ożywiają się.
Kicia poluje. Przedwczoraj w porę zauważyłam jak biegła do domu ze szpakiem w pyszczku i zatrzasnęłam jej drzwi przed nosem. Ptak darł się przeraźliwie i tym zwrócił moją uwagę, że coś się złego dzieje w ogrodzie. Kicia zdziwiona moją gwałtowna reakcją upuściła zdobycz. Do leżącej z rozwartym dziobem bez oznak życia ofiary przybiegł Filip zwabiony hałasem. Kocica cofnęła się z respektem, Filip powąchał, tez się cofnął (jakby z lekkim obrzydzeniem), Kocica spojrzała na niego zdziwiona - i w tym momencie sprytny ptaszek poderwał się do lotu ratując życie. Kiciunia była szybka - już sięgała łapą uzbrojoną w pazury po uciekającą zdobycz, już podskoczyła jej naprzeciw - i byłaby złapała szpaka w locie gdybym nie krzyknęła przeraźliwie. Kicia wystraszona odwróciła głowę w moją stronę i tyle... jak to się mówi: "po ptakach".
No cóż, pogłaskałam, pochwaliłam, przytuliłam moją waleczną kocicę, ale nie pogodziła sie ze stratą - długo obwąchiwała miejsce gdzie leżał "martwy" ptaszek...

katamaja 2005-05-28 23:22:18 skomentuj (6)

Farma.

Tak sobie kombinuję...
Mój pracodawca chce mi w tym roku zwrócić za wakacje ok. 1500. Jak nie wykorzystam to forsa przepadnie. Warunek - pobyt w kraju i tylko podczas urlopu. Urlop mam w lipcu. I tu jest problem - nie mam z kim spędzić wakacji, a sama nie lubię.
A. chce być ze swoim misiem, a nie ze mną.
Z. ma jakąś tam pracę - byle jaką ale urlopu nie dostanie, bo dopiero zaczął.
Koleżanki albo mają urlopy w sierpniu albo są dzieciate i mężate a ja nie chcę wozić się z całymi rodzinami.
I tak sobie pomyślałam... a może by tak na farmę piękności, co?
Cena przystępna (1500 starczy), dadzą fakturę VAT do rozliczenia, czas wypełniony zajęciami i zabiegami pielęgnacyjnymi. Np.: http://www.nawzgorzu.com.pl/cennik.php
Jednym słowem - zaszalec można!
Tylko... hmm, czy ja tam nie będę głupio wyglądała? Nie wiem kto na takie farmy jeździ?
Nikt kogo znam :P

katamaja 2005-05-07 16:15:02 skomentuj (7)

Chyba mi coś zaszkodziło...

Kiedy wczoraj wtulona w Kicię (a może to raczej Kicia była wtulona we mnie) przysypiałam we własnym łóżku (po 2 nocach spędzonych w pracy) przypomniałam sobie 67-letnia Rumunkę, która niedawno urodziła córeczkę.
I zaczęłam roić w półśnie do czego to dojdzie. Wyobraziłam sobie przyszłe pokolenia. Młode kobiety w tzw. wieku produkcyjnym robiące kariery, zmuszone do utrzymania się na niełatwym rynku pracy ze względu na wzrastające bezrobocie, nie mogące sobie pozwolić na macierzyństwo. Z drugiej strony, rozwój medycyny spowoduje przedłużenie życia i powiększy rzesze zdrowych, znudzonych emerytek, rówieśniczek naszej Rumunki, nagle wyrwanych z aktywnego życia, siedzących w domach z braku zajęcia. A tu wnuków do odchowania coraz mniej, bo córki zajęte na kilku etatach.
Rozwiązanie samo się nasuwa. W przyszłości babcie będą nie tylko nańczyć nasze dzieci, ale je rodzić !!! Kobiety przyszłości całe swoje zawodowe życie poświęcą pracy! Będą wtedy miały zarobki równe mężczyznom, emerytury wysokie (praca do 65-go roku życia zapewni im odpowiedni poziom świadczeń).
Dodatkowo, panie przed 70-tką będą miały szerokie możliwości, będą mogły skorzystać z zamrożonych wcześniej własnych jajeczek lub jajeczek córki bądź przyjaciółki. Wybór "tatusia" przedstawi się jeszcze ciekawiej! Można będzie wybrać do prokreacji miłość swojego życia, która niekoniecznie dotrwa do późnej starości. Trzeba tylko będzie odpowiednio wcześniej zadbać o pobranie nasienia (oczywiście za zgodą zainteresowanych).
Potem wszystkie mamusie ucieszą się urokami macierzyństwa, a kiedy pociechy osiągną dojrzałośc (będzie to ok. 85 roku życia matek) urokami pogodnej starości.
Młodzi nie będą długo czekać na samodzielne mieszkania. Problem sam się wkrótce rozwiąże, bo przecież nikt nie jest wieczny...

Zasnęłam w końcu i chyba nic mi się nie śniło. To dobrze.

P.S. Maszyna do chleba stoi. Przeczytałam wszystko w internecie po polsku i mnóstwo po angielsku na temat wypieków w tym ustrojstwie, ale jak na razie, nie dotykam się. ;p



katamaja 2005-04-25 19:37:36 skomentuj (4)

wiosna

No więc tak. Smutno.
Ale wiosna ma swoje prawa. Dziś zakwitła mi morela w ogródku. Wyciągnęłam z garażu leżankę ogrodową i zaczynamy sezon.
Po dwutygodniowej nieobecności zaszczycił nas Filip. Jak zwykle stanął na środku pokoju i wydał z siebie zachrypnięty mrauk. Jeden, ale jakże wymowny. Zerwałam się natychmiast i pobiegłam do kuchni uraczyć umęczonego samca porcją cielęciny z wątróbką. W sumie trzy porcje zdołały go zaspokoić nim zległ na zasłużony odpoczynek.
Wybranki jego serca (jeśli tak można to ująć) nie zauważyliśmy. Widać odprawiła naszego amanta.

Zakupiłam na allegro urządzenie do pieczenia chleba. Czekam na przesyłkę z niecierpliwością. Na razie szukam przepisów w necie.

katamaja 2005-04-14 15:10:48 skomentuj (6)


Polecam
kociaki
leksykon krzyżówkowy
BBC
Nauka angielskiego
Polecam jak być piękną

czytuję
w budowie
zakochani sa wśród nas...
menu rudego kota
koci blog
już nie osiemnastolatka, ale z fantazją
Mam sentyment dla żeglarzy
Poplatane myśli pełne na-dzie-i
Królik, który zmienił płeć
i jego Pani
Z życia wyższych sfer :-)